2 października 2006 :: 15:38

mieszkam. jeszcze sie nie wprowadziłam. jeszcze nie ma klucza. jeszcze nie ma umowy... boję się ucieszyć.

Komentuj (4)

3 października 2006 :: 12:36

coś cierpkiego

skonczyło się słodkie... równia pochyła... i po co było sę cieszyć?

Komentuj (3)

5 października 2006 :: 16:27

potrójne szczęście

dobrze mi... boli, drapie i ogólnie chujnia życiowa... i co z tego? dobrze mi i będzie jeszcze lepiej.

Komentuj (0)

10 października 2006 :: 16:54

smutno mi
zaspałam dziś na wykład... spoko? tylko ze on był o 15... chcę to przespać...

Komentuj (5)

17 października 2006 :: 14:43

zima

przeprosiłam się z czapką szalikiem i futerkiem. i chuj ze jeszcze jesień. mi tam zimno.

Komentuj (0)

19 października 2006 :: 12:50

Ona: Co tak siedzisz?
On: Jak siedze?
Ona: Taki znudzony. Dawniej sie ze mna nie nudziles.
On: Nie jestem znudzony. Czytam gazete.
Ona: Dawniej w moim towarzystwie nie czytales gazety.
On: Od czasu jak jestesmy malzenstwem, stale jestem w twoim towarzystwie, a
kiedys przeciez musze przeczytac gazete.
Ona: Juz ci sie nie podoba, ze jestesmy malzenstwem? Dawniej byles szczesliwy z
tego powodu.
On: Zlituj sie, wcale nie powiedzialem, ze mi sie nie podoba.
Ona: Dawniej nie miales zwyczaju zarzucac mi klamstwa.
On: Nie zarzucam ci klamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
Ona: Nic nie chce od ciebie. Chce tylko, zeby mnie traktowal jak dawniej.
On: Dobrze, postaram sie.
Ona: Dawniej nie musiales sie starac.
On: Moja droga, daj mi spokój.
Ona: Moge ci dac spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej tez bys sie tak do
mnie odezwal.
On: (milczy)
Ona: Juz nawet nie raczysz odpowiedziec. Dawniej sprawiala ci przyjemnosc kazda
rozmowa ze mna. Moze nie? No, powiedz, nie?
On: Tak.
Ona: Ach, wiec przyznajesz sie nareszcie!
On: Do czego sie przyznaje, na milosc boska?
Ona: Do czego? Ze zmieniles sie w stosunku do mnie.
On: O czym ty mówisz?
Ona: Na szczescie sam sie przyznales, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze,
dlaczego jestes inny niz dawniej?
On: Przestan sie mnie czepiac. Czego ty chcesz ode mnie?
Ona: Tylko tego, zebys byl taki jak dawniej.
On: (milczy)
Ona: Ach, wiec nie mozesz juz byc dla mnie taki jak dawniej? Dobrze. Tylko zeby
pózniej nie bylo na mnie. Ty sam tego chciales.
On: Czego chcialem? Co ty wygadujesz?
Ona: No sam przed chwila powiedziales, ze mnie juz nie kochasz. Bardzo sie
ciesze, ze sam zaczales te rozmowe. Przynajmniej bede wiedziala. Juz nie bede
sie ludzic, ze kiedykolwiek bedziesz znów taki jak dawniej.
On: Sluchaj, gadasz takie glupstwa, ze az mnie trzesie. Przestan bajdurzyc, bo
mnie szlag trafi i daj mi przeczytac gazete, do wszystkich diablów!
Ona: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jestes dla mnie znów taki jak
dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, cos powiedzial bez zastanowienia?
Biedny! Przykro ci, zes doprowadzil do tego, zebym pomyslala, ze juz nie jestes
taki jak dawniej... No, to dobrze. Juz sie nie gniewam. Co tak siedzisz?
On: Jak siedze?
Ona: Taki znudzony. Dawniej sie ze mna nie nudziles.

Komentuj (1)

19 października 2006 :: 14:44

niech mnie ktoś przytuli. taaak mi źle...

Komentuj (2)

26 października 2006 :: 14:12

znamy się 3 miesiące. to niemożliwe. tak nie bywa... patrze wstecz i niepojętę wydaje mi się, że kiedyś było inaczej. a przecież było. czytam, że było, ale nie wierzę... jakbyśmy znali się od zawsze. jakbyśmy kochali się od zawsze... tylko dlaczego mamy różne wspomnienia?
muszę spojrzeć z dystansu ale nie umiem. potrzebuję rozmowy, ale nie ma z kim porozmawiać...

nosz kuźwa, dłuży się ten czas

Komentuj (1)

28 października 2006 :: 10:01

Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Kiedy zaczęliśmy się dotykać spojrzeniami
Że ten cyrk i te historie nie są dla nas...

Komentuj (0)

28 października 2006 :: 12:10

sleep all day, party all night
never grow old and never die...

Komentuj (2)

30 października 2006 :: 16:47

na koncercie wczoraj byłam.
moi nowi idole:

Komentuj (0)