16 lutego 2010 :: 7:57

aaa szlag by to wszystko
jak nic sie nie dzieje to mozna z nudów sie powiesic a jak atakuja to ze wszystkich stron. jeszcze do tego powrócił chamowaty kierowca autobusu. i ciasto musze zrobic. i nie wiem czy na biszkopcie i herbatniku.
rzucam to wszystko i uciekam do buenos aires

Komentuj (1)

18 lutego 2010 :: 8:48

jak człowiek bardzo chce to uwierzy we wszystko. tylko czemu te klpki na oczach? czemu taki pospiech.
eja no. zaczełam juz przyzwycajac sie do mysli ze bede sama. ze mi to dobrze zrobi. ze samodzielna bede. ze w koncu dorosne. ze sobie poradze ze udowodnie sobie ze dam rade. ze bede w koncu z siebie dumna. a teraz jest fajnie. i jest gula. bo zaraz sie okaze ze to jednak nie ja i w ogole jestem beznadziejna i na pewno znów cos zchrzanie. ewentualnie to a nie bede wystarczajaco zachwycona, ale nie starczy mi odwagi aby zawierzyc własnemu osadowi. boszzz. zycie wcale nie jest łatwiejsze we dwójke. a we trójke to juz w ogóle jakas masakra

Komentuj (2)