26 marca 2013 :: 23:21

taka tam reforma
'Zróbmy krótkie podsumowanie, za i przeciw.
Dziecko sześcioletnie w przedszkolu:
- codziennie wychodzi na dwór
- bawi się na dostosowanym placu zabaw
- odżywia się specjalnie przygotowanymi posiłkami przez dietetyka dla wieku przedszkolnego a nie szkolnego
- nie musi przesiadywać w ławkach po minimum 4 godziny dziennie z krótkimi przerwami
- w czasie przeznaczonym na zajęcia edukacyjne dzieci siedza na dywanie, przyjmuja pozycje odpowiadające ich potrzebom fizjologicznym (siedzenie w tym wieku w ławce kilka razy po 45 minut jest szkodliwe dla ich kregoslupów i niezgodne z potrzebami fizjologicznymi i nie mówcie mi że siedmiolatek ma identyczne potrzeby bo z roku na rok dziecku przybywa i masy mięśniowej i wzmacnia się kościec, kiedys trzeba zaczac przesiadywac w lawkach ale im pozniej tym lepiej!)
- dziecko unika przebywania w ogromnej szkole pełnej wrzeszczących dzieciaków które w każdej chwili mogą wpaść na nie podczas przerwy, przechodzenia do stołówki itp.
- jest chronione przed wrzaskiem, anonimowością oraz nauczycielkami które jeszcze kilka lat temu uczyly dzieci conajmniej siedmioletnie a obecnie dostaja pod opiekę dzieci nawet piecioletnie (jeśli rodzic pośle dziecko do szkoły na obowiazkowe roczne przygotowanie przedszolne) i nie są do tego przygotowane pedagogicznie
- są pozbawione pomocy przy np pokrojeniu trwadego kotleta czy zawiązaniu sznurówek bo paniom się nie chce, i nie piszcie mi tutaj o waszych super zdolnych, genialnych, cudownych domowych geniuszach bo jakies 60 % dzieci w wieku 6 lat nie umie zawiązać butów i jest to normalne w tym wieku.

Dzieci w szkole:
- otrzymują większą porcję wiedzy
- codziennie muszą odrabiać lekcje
- rok wczesniej muszą nauczyć się dość płynnie składać wyrazy, czytać i przyswoić pierwsze zasady ortografii (kiedyś szesciolatek w zerówce poznawał litery i musial na koniec roku umiec złożyc proste wyrazy bez dwuznaków itd, obecnie szeciolatek w 1 klasie poznaje litery, zasady ortografii oraz na koniec 1 klasy musi umiec przeczytac kazdy wyraz, wszystkie znaki itd oraz oczywiscie umiec czytac czytanki itd)
- przebywa codziennie w hałasie, w ogromnej grupie dzieci, jest anonimowy dla większosci personelu szkolnego
- musi jesc obiad bardzo szybko i sprawnie
- musi umiec poradzic sobie całkowicie sam w wiekszosci sytuacji samoobsługi
- codziennie spedza kilka godzin w ławkach
- nie wychodzi codzienie na dwór, zastepuja to cwiczenia na szkolnych korytarzach
- w wiekszosci szkół musi korzystac ze sprzetu i wyposażenia niedostosowanego do jego wzrostu

Ja nie mam nic przeciwko chodzeniu szeciolatków do 1 klasy. Pod warunkiem przeprowadzenia najpierw a nie w trakcie głebokiej reformy samych szkół, zbudowania wszędzie (skoro każdy sześciolatek bedzie mial obowiazek chodzenia) placów zabaw, wdrożenia obowiązku wychodzenia na dwór przynajmniej co drugi dzień i przez cały rok, odpowiedniego zobligowania i "wychowania" nauczycielek do pomocy dzieciom w samoobsłudze, wykonania w każdej szkole łazienek dla klas 1-2 z odpowiedniej wielkości sanitariatami, oddzielenia dzieci od hałaśliwej reszty szkoły, odstąpienia od obowiązaku przeprowadzania zajęć edukacyjnych w ławkach po kilka godzin dziennie.

Jeśli te warunki beda spełnione we wszystkich szkołach (powiedzmy wynik 85% by mnie zadowolił) to ja nie mam nic przeciw posylaniu pięciolatków na obowiazkowe roczne przygotowanie przedszkolne do szkoł podstawowych oraz szeciolatków do 1 klasy. '

Komentuj (0)