10 lipca 2006 :: 19:55

kolejny upalny dzień.
Zamaskowany Zapraszacz uderza ponownie, tym razem bez zamaski. niestety nie zostanie to opisane, gdyż autorka lekkomyślnie uśmierciła bohatera w pierwszym odcinku. wspólnymi silami wymyślili coś lepszego niż cerowanie, ale chyba jedynie dlatego, że to jakiś wybrakowany egzemplarz księżniczki był. cerować nie umiała czy coś. a to jednak dość przydatna umiejętność, bo z tych ichnich pomysłów nic dobrego nie wyniknie... najpewniej kac bedzie, a to nigdy nie jest dobra rzecz


poprawka:
kac minąl, chwalmy Pana (albo Panka)

Komentuj (0)

10 lipca 2006 :: 20:10

wir werden weltmeister sein? zidanie, zidanie, i po co ci to było? te mistrzostwa to jakieś wielkie nieporozumienie. nic nie wyszło tak jak powinno. juz nie lubie piłki kopanej. ludzie, czytajcie blogi, poczujcie swą marność!! polecam poezję nieśpiewaną na stronce yolki. poczułam marność i motywację, a przedtem nawet nie wiedziałam, że można te dwa jednocześnie :O

siedze podpieram sie nosem, nos podpieram dogiem, doga podpiera mgła w porzeczkach i pożyczkach

Komentuj (0)

13 lipca 2006 :: 0:01

proszę państwa, ogłaszam wszem i wobec, że wygrałam bilety do kina w antyradiu. to moment historyczny, tudziez przełomowy, bo nigdy jeszcze nic nie wygrałam :)) to troche za mało, zeby powiedzieć "chce się żyć", ale na razie musi wystarczyć. zawsze moge tam zostać, na dłużej, podobno mają klimę...

Komentuj (0)

15 lipca 2006 :: 20:09

Mucha Elżbieta czyli aneks do bajki o Zapraszaczu 

Mucha Elżbieta rozpoczęła kolejny pracowity dzień. Znów z rana zmęczona. To przecież cholernie trudne tak ciągle latać z miejsca na miejsce, tego połaskotać, tamtemu zabzyczeć, nie dać sie zabić i jeszcze w tym wszystkim znależć troche czasu dla siebie. Noc to zbyt krótko na treściwy odpoczynek po tak zapchanym dniu.
Tak, Elżbieta nie miała łatwego życia. Czasem nawet żałowała, że zdecydowała się na karierę Muchy, że może trzeba było przyjąć tą fuchę nauczycielki w prowincjonalnym ogólniaku, kiedy dawali. Teraz już raczej za poźno na takie rozważania. Wybrała kobieta ambitniejszą drogę, niestety coraz częściej nachodzić poczęły ją wątpliwości czy podoła. W tym wszystkim jakoś życie osobiste przecieka między palcami. Biedna Elżbieta dużyła się bowiem w Zamaskowanym Zapraszaczu. Niestety nie potrafiła cerować, ani czytać (anonimowe liściki miłosne), a do tego nie była księżniczką, tylko Muchą, niedoszłą nauczycielką. Czujecie dramat? Jakby tego było mało, to nawet zakładając spełnianie przez Elżbietę kwalifikacji na wybrankę Zapraszacza, w nawale zajęć nie miała bidulka czasu się po przysłowiowym tyłku podrapać, nie mówiąc o tak wyszukanej rozrywce jak siedzenie w zamknięciu w wieży Zamaskowanego i cerowanie gaci. dziś właśnie Elżbieta poczuła całą beznadzieję swego żywota, a takze paraliżującą nieosiągalność pragnień i z rozpaczy tej całej utopić się postanowiła, co też uczyniła właśnie przed chwilą w moim kuflu z dogiem. No żesz! Nie dość ze mnie świnia rano budziła, to jeszcze mi piwo bezczelnie wypiła. W ogóle mi suki nie żal. Dobrze jej tak. Mogła nauczycielką zostać.

Komentuj (2)

17 lipca 2006 :: 23:40

...bo rude są fałszywe...

***
znów ktoś chciał mnie adoptować. szkoda, że nie Doda. ta to dopiero byłaby motywującą matką. bedzo mi schlebia propozycja zostania czwartą bliźniaczką, dlatego ta bajka dedykowana jest Mamie Yolki

***

[przerwa techniczna]

na razie zamiast bajki

Komentuj (1)

30 lipca 2006 :: 20:39

w tym roku flaga nie zawisła, no, leniwe z nas kobiety - a moze zbyt mobilne po prostu? 


wróciłam, brudna, zmęczona i szczęśliwa w nieszczęsciu, a moze odwrotnie, jak nie zapomne, bedzie duzo nowych bajek. szykujcię się na biedronkę żanetę i jej Żuczka, niestety imię wywietrzało wraaz z chmielem. Bedzie tez cos o arbuzach innych owocach. festiwal brudu, ochlejstwa i rozpusty ogłaszam zakończonym

a na razie zdjecie sprzed roku, ale oddaje tegoroczny klimat:



no moze nie do końca, ale znów mam ochote tak zrobić :P

Komentuj (3)